
costello czyta mi się lepiej, niż hańbę. może dlatego, że mój umysł dzisiaj nie działa.
skomentuj (3)
albanii, owszem, dobry pomysł wybrać się, przy czym warto przygotować się na rzeczy typu:
1.
w drodze, na lotnisku w wiedniu, spotykasz albańczyka, od słowa do słowa, jest rozmowa:
a: po co jedziesz do albanii? guza szukasz?
b: nie, pozwiedzać.
a: mieszkam tam od lat, wierz mi, tam nie ma co zwiedzać.
(a po chwili)
a: oszukają cię i potną, ot co.
2.
na miejscu, w taksówce:
a: skąd?
b: z polski.
a: do pracy?
b: zwiedzać.
a: (szeroki uśmiech) aha, cel matrymonialny!
b: nie, skąd, zwiedzać.
a: (znaczące mrugnięcie okiem) tak, oczywiście.
potem taksówkarz proponuje ci pomoc w znalezieniu hotelu i snuje się za tobą i oznajmia z radością napotkanym, że jesteś tutaj w celach matrymonialnych.
3.
natrafiasz na miejscowego, który studiował w polsce, od słowa do słowa, jest rozmowa:
a: a w jakim celu do albanii?
b: zwiedzać.
a: ale tutaj nie ma nic do zwiedzania.
b: no to pochodzę sobie po prostu.
a: tutaj nie ma gdzie chodzić.
(a po chwili)
a: a gdzie będziesz spać?
b: nie wiem.
a: jak to nie wiesz, tutaj tak nie można.
b: może w namiocie.
a: ok, to mnie przerasta.
(a po chwili)
a: myślałem, że jesteś z jakiejś fundacji. czy coś.
4.
nikt nie przestrzega zasad ruchu drogowego. króluje zasada, kto pierwszy, ten lepszy. w żadnym wypadku nie wolno sugerować się zielonym światłem.
5.
zagadnięcie przypadkowej osoby o drogę gdzieś tam, może się skończyć ofertą sprzedaży kury.
6.
wszędzie bunkry, mnóstwo bunkrów. a skąd one? ano stąd, że jeden z przywódców albanii panicznie bał się najazdu zachodu na albanię. innym się udzieliło.
7.
a poza tym albanki, palmy, gruz, albanki, psy, syf, mercedesy, albanki.
dzisiaj jest częściowo wściekła z przelotnymi atakami furii.
(...)
pogoda dzisiaj jest ciepła, słoneczna z niewielkim zachmurzeniem (...)
(...)
nawiasem mówiąc, dzisiejsza pogoda to nerwowe obrzydzenie z odrobiną niepokoju.
(...)
nawiasem mówiąc, pogoda dzisiaj jest pełna goryczy, ze sporadycznymi atakami gwałtownej zazdrości.
(...)
pogoda dzisiaj jest częściowo gniewna, z tendencją do rezygnacji z ultymatywnych wypowiedzi.
[z powieści dziennik chucka palahniuka]
nawiasem mówiąc, na wieczór przewiduje się zmęczenie ciała i radosne ożywienie umysłu, rozmowy wszelakie, cytowanie rimbauda, wilde'a, nucenie utworów zasłyszanych w rmf grunge, crazy mary pearl jam w tej chwili.
nawiasem mówiąć, mam ochotę policzyć, ile razy występuję nawiasem mówiąc w dzienniku.
kolejną podróż w czasie, gdy po gwałtownym obudzeniu przez sygnał telefonu, myślę, że jest już, pobudka, wtorek rano, by po dłuższej chwili dojść do wniosku, że to nadal poniedziałek, a mnie zdarzyło się na parę minut zasnąć nad książką.
*
pogoda dzisiaj to narastające zaniepokojenie, przechodzące w najzwyklejszy strach.
(...)
pogoda dzisiaj charakteryzuje się wzrastającą tendencją do mechanizmu wyparcia.
(...)
nawiasem mówiąc, pogoda dzisiaj jest częściowo zawiana z okresowymi wybuchami rozpaczy i złości.
[z powieści dziennik chucka palahniuka]
na najbliższe dni, w ramach prognozy pogody, przewiduje się przyglądanie się rosnącej liczbie ofiar nowej międzynarodowej gwiazdy medialnej, czyli świńskiej grypy. pogoda nie ulegnie zmianie, napisał henry miller w zwrotniku raka. jestem zarażonym świńską grypą organizmem jacka, powiedziałby tyler durden. jakie czasy, taka grypa, mógłby ktoś dodać.
otaczasz jakiś obiekt miłością (...) nie ograniczaj mu swobody. tylko nie zdziw się, kiedy wróci z opryszczką...
[z opętanych chucka palahniuka]
*
rozkojarzony dzień łóżkowy, z przewrotną do granic możliwości książką palahniuka, mętnymi bardziej niż zwykle myślami i timką co chwilę wchodzącym mi, dosłownie, na głowę i wypijającym z uśmiechem moją owocową herbatę.
fean, która uświadamia mi, że dziś nie jest dwudziesty piąty kwietnia, lecz dzień wcześniej, odbywam podróż w czasie. mocno przereklamowa sprawa, stwierdzam.
skomentuj (0)
wielkim zdziwieniem przyjmuję dzisiaj napotykany co chwilę widok osoby czytającej książkę, czy to jawa, czy sen, cóż to się stało, rzecz jakaś straszna niechybnie, czyżby uświadomiono ludziom, że umiejętność czytania do czegośtam jednak służy, czy może wydano zakaz czytania, zagrożono karami, więzieniem, kołem łamaniem, stosem, a może to znak końca świata bliskiego, wielkie pytania mnożą mi się w głowie.
ależ skąd, mówi do mnie radio, dziś mamy przecież światowy dzień książki, a to czego masz szczęście być naocznym świadkiem, to czyn społeczny, w ramach którego mamy zamiar, my polacy, osiągnąć niebotyczny pułap przeczytanej rocznie jednej książki per capita!
ach, umieram z zachwytu.
*
korzystając z dobrodziejstw wspomnianego święta, udaję się do empiku i w ramach promocji wybierz trzy książki, zapłać za dwie, kupuję elizabeth costello j.m. coetzeego i dziennik oraz wychodźców i wygnańców chucka palahniuka. końcówka kwietnia zdecydowanie będzie należała do tego drugiego autora.